Urząd miasta Krynicy Morskiej ma nowy adres www. Chodzi mi oczywiście o www.krynicamorska.tv . Zupełnie nie wiem kto z zarządu miasta miał taką fantazję żeby taki właśnie adres wybrać, ale ten adres w żaden sposób nie pasuje do Krynicy Morskiej. Domeny TV zarejestrowane są dla kraju Tuval. Tuval to malutki kraj Powierzchnia: 26.00 km. kw. Read the rest of this entry »
Polewka.TV
Lipiec 28th, 2010Warszawka
Lipiec 27th, 2010Od kilku lat pracowałem na półwyspie helskim jako instruktor w szkole windsurfingu. Te lata pozwoliły mi na kontakt z różnego rodzaju klientami. Najzabawniej wspominam tak zwaną “warszawkę” jest to grupa ludzi której chyba nie lubi, nikt z moich znajomych. Potrafią się targować o każde pięć złotych, udając przy tym ważniaków i bogaczy. Sytuacje czasami są śmieszne i drażniące jednocześnie, dlatego ten wpis przeznaczam dla targującej się warszawki.
Sytuacja pierwsza: Para on dwadzieścia dwa ona dwadzieścia lat (około). Read the rest of this entry »
Regres w Krynicy Morskiej.
Lipiec 26th, 2010Od kilku lat cyklicznie ze swoją dechą spędzam wakacje w Krynicy Morskiej. Miejsce nie jest przypadkowe. Miejscowość ta ma ogromny potencjał który nie jest nawet w dwudziestu procentach wykorzystany przez miejscowych. Krynica Morska mogła by być kurortem z prawdziwego zdarzenia. Jednak podejście ludzi pracujących w Krynicy jest inne, skierowane na zarobienie łatwych i szybkich pieniedzy. Read the rest of this entry »
najlepszy sklep windsurfingowy.
Lipiec 4th, 2010Po przejrzeniu naszego sprzętu w trakcie rozpoczynania sezonu stwierdziliśmy małe braki w żaglach, a w zasadzie w żaglu. chodzi mi konkretnie o dziurę pomiędzy powierzchniami 5.8 a 6.6 m kwadratowego. Uzupełnienie takiej powierzchni od lat wiąże się z wyjazdem do najlepszego sklepu windsurfingowego “hydrosfera”. Zamówienie najpierw chcieliśmy złożyć przez telefon tak więc po krótkiej chwili namysłu wykręciłem numer telefonu do sprzedawców z tego właśnie sklepu. Pluto jak zwykle przywitał mnie miłym głosem. Ten człowiek nie udaje “ważniaka” jakich spotkać można w warszawskich sklepach do których przestałem już dawno jeździć. Po pierwsze ze względu na zaporowe ceny a po drugie na warszawską atmosferę której znosić nie mogę i nie chcę. Pluto jest zawsze miły uśmiechnięty i nigdy się nie wymądrza. obgadałem więc z nim przez telefon żagle które mógł mi zaproponować, o tym że w rozsądnej cenie chyba nie muszę pisać bo ceny u niego zawsze są rozsądne. Zamówiłem więc zupełnie nowe żagle windsurfingowe w cenie poniżej tysiąca złotych. Ich naprawdę niska cena wynika z tego że nie są to żagle tegoroczne a z dwatysiące siódmego roku. Ja nie jestem typowy szpanerek i nie muszę mieć najnowszego sprzętu jak się to kupuje na Helu. Wszytko musi być od kozła albo od królika. Koniecznie żagle z obecnego roku a najlepiej z przyszłego. Tak więc zostało mi odebrać żagle i resztę gadżetów i czekać na wiatr.
Drwina w Krynicy Morskiej.
Lipiec 1st, 2010O tym że Krynica Morska to miescjowość w której urząd miasta w dupie ma szarego mieszkańca, jak i turystę przywożącego pieniądze do tej właśnie turystycznej miejscowości już pisałem, zapewne będę powracał do tego tak długo, dopóki nie zauważę różnicy i coś nie zmieni się na lepsze . Od kliku lat jak przyjeżdzam do Krynicy nie zmienia się nic a jeśli zmienia się to na gorsze.
. Jako niezmienny optymista przyjeżdzam do Krynicy od pięciu lat i oczekuje zauważalnych zmian na lepsze, niestety bezskutecznie. Ostatnią rzeczą jaką zobaczyłem i mnie zaskoczyła były worki z piaskiem ułożone w zdłuż wału. Worki te miały zabezpieczyć Krynicę przed powodzią. Cel słuszny ale w K rynicy Zagrożenie powodziowe było w chyba w lutym i marcu. Worki od tamtej pory leżą na wale, obrastają trawą i potykają się o nie turyści. Nikt ich nie sprzątnął i nie zamierza sprzątnąć. Urząd “miasta” nie zbiera worków ponieważ następnej zimy również może być zagrożenie powodziowe (może ale wcale nie musi) i wtedy trzeba by było je układać od nowa. A tak worki już leżą i problem głowy. Na odcinku przy szkole windsurfingu w której jestem cieciem zebrałem worki samodzielnie. Piaskiem zasypałem dołki a worki które rozkładać się będą jeszcze przez wiele miesięcy zanik znikną zebrałem na kupkę. Ktoś ze z najomych zapytał mnie czy nie będę miał problemów z tego tytułu, że pozabierałem worki z piaskiem należące do gminy. Moja odpowiedź brzmiała że pracownicy gminy powinni mnie za to w dupę pocałować że odwaliłem za nich kawał dobrej nikomu nie potrzebnej roboty.
obiektywna prawda
Czerwiec 28th, 2010Powodzie które miały miejsce w naszym kraju przyporzyły wielu kłopotów. Setki ludzi potraciły dach nad głowami, inni poszkodowani będą musieli remontować swoje domostwa. Zalane zostały: szkoły, muzea, zakłady pracy. Na tym wszystkim stacą nie tylko ludzie którzy mieszkali na terenach zalanych przzez wodę, ale również z buddżetu państwa należy wysupłać pokaźną sumkę aby pomóc poszkodowanym. Są jednak tacy którzy próbują na tym zarobić. Myślę w tym momencie o właścicielach firm wysyłających turystów za granicę. To właśnie oni oni co roku płacą mediom za gadanie głupot że “w tym roku w naszym kraju lata nie będzie, więc lepiej pojechać za granicę”. Powodzie dały nowy prestkst do telewizyjnego nagłaśniania zagranicznych wyjazdów. Pan w telewizji który najprawdopodobniej przyjął pokażną sumę od właścicieli firm turystycznych gadał w telewizji.” Nie jedźcie w tym roku nad Bałtyk bo tam pływają trumny i martwe krowy, jedźcie do egiptu, tam jest fajnie. ” Najwyraźniej nie był nigdy w egipcie i nie wie że tam jest mega brudno a standardy czystości odgbiegają daleko od normy. W ten sposób buduje wizerunek jeszcze bardziej zakłamanej niż do tej pory telewizji. Dodatkowo zbyt mało myślący dziennikarz nie bierze pod uwagę że Polscy turyści jeżdzący za granicę wywożą z kraju pieniądze i zostawiają je u arabów zamiast wspierać krajowy rynek. Jeśli Pan z telewizji zabierze do brudnego egiptu rodzinę (bo najwyraźniej albo tam do tej pory nie był, albo jest totalnym idotą) to sam zobaczy jak egipt wygląda. Przy okazji, może jego żona i córka zgwałcona przez kilku arabów (ponieważ kobieta nie ma tam żadnych praw) nie zarazi się syfem. No ale za to ostatnie to głowy nie dam.
Krynica Morska Windsport
Maj 20th, 2010
Pełnia sezonu zbliża się długimi krokami, czerwiec już tuż tuż a w raz z jego nadejściemprzyjdzie mi pewnie wyemigrować do Krynicy Morskiej, w której to mieści się prowadzona przez mojego znajomego szkółka windsurfingowa WINDSPORT. Niewiele osób wie, że na Zalewie Wiślanym da się całkiem godnie uprawiać windsurfing. Moim skromnym zdaniem miejsce to bije na głowę osławiony, ledżendarny Hel. Powodów jest kilka. Mianowicie: pływa tu mniej osób, jest zatem więcej swobody na wodzie i gdy wypływasz widząc pokaźny kawał horyzontu wiesz, że ty jeden jesteś jego panem. Nie znaczy to oczywiście, że pływasz tu sam jak palec… po prostu jest luźniej, niema lanserów a okazy latawcoludków występują tu sporadycznie. Drugim wielkim plusem Krynicy Morskiej jest jej zaplecze turystyczne. Pełno jest tutaj różnego rodzaju gastronomi i knajp. Ze znalezieniem noclegu również problemu niema bo miasto dysponuje bazą o bardzo różnicowanym standardzie. Hmm… jeżeli chodzi o
warunki wietrzne to występuje tu całkiem inna specyfika baryczna niż na Helu. Często jest tak, że gdy na Helu zdechnie to w Krynicy M. wieje tak, że łeb chce ukręcić i na odwrót. Czasem jest tak, że wieje tam i tu. Nie da się więc stwierdzić gdzie lepiej wieje, można natomiast powiedzieć, że zarówno Hel jak i Krynica Morska należą do miejsc bardzo barycznie aktywnych.
…i sam byłem sobie sterem, żeglarzem, okrętem…
Hajdaaaaa na Kryniceeeeee……. Harr harr harrrrrrrrrrrr
Pierwsze pływanie 2010/ Wilcza Wola
Maj 10th, 2010Parę dni temu wybrałem sie na pierwsze pływańsko w tym roku. Wiała 4ka, żagielek 5.2, zalew Wilcza Wola k. Rzeszowa. Gdy dotarłem, na miejscu czekało już kilku surferów. Była godzina 11 a prognozy obiecywały, że rozwieje się solidnie okolo godz. 14tej. Otaklowałem się więc i hajda do wody. Pomino tego, że na brzegu pozostawiłem piękną Syrenkę
, nie chciałem się popisywać… Zaliczyłem pare udanych slizgów( parę nieudanych również… ;D) po czym rozdarłem żagiel… Dziurka była mała i olałem temat bo pływałem na starym spracowanym prajdzie no ale już po chwili dziurzysko się rozpanoszyło i objęło cały dolny bryt… Tak wlaśnie zakończył żywot prajd — 1998*- 2010+ — panie świec nad jego duszą…
Mimowszystko wyjazd zaliczam do udanych (pierwsze śliwki robaczywki) poza tym w zimie zwichnałem sobie łokiec na nartach i miło sie zaskoczyłem widząc, że pozostałość kontuzji nie przeszkadza mi zbytnio w pływaniu.
