Archive for the ‘rzeszów’ Category

Krynica Morska Windsport

czwartek, Maj 20th, 2010

Pełnia sezonu zbliża się długimi krokami, czerwiec już tuż tuż a w raz z jego nadejściemprzyjdzie mi pewnie wyemigrować do Krynicy Morskiej, w której to mieści się prowadzona przez mojego znajomego szkółka windsurfingowa WINDSPORT. Niewiele osób wie, że na Zalewie Wiślanym da się całkiem godnie uprawiać windsurfing. Moim skromnym zdaniem miejsce to bije na głowę osławiony, ledżendarny Hel. Powodów jest kilka. Mianowicie: pływa tu mniej osób, jest zatem więcej swobody na wodzie i gdy wypływasz widząc pokaźny kawał horyzontu wiesz, że ty jeden jesteś jego panem. Nie znaczy to oczywiście, że pływasz tu sam jak palec… po prostu jest luźniej, niema lanserów a okazy latawcoludków występują tu sporadycznie. Drugim wielkim plusem Krynicy Morskiej jest jej zaplecze turystyczne. Pełno jest tutaj różnego rodzaju gastronomi i knajp. Ze znalezieniem noclegu również problemu niema bo miasto dysponuje bazą o bardzo różnicowanym standardzie. Hmm… jeżeli chodzi o

warunki wietrzne to występuje tu całkiem inna specyfika baryczna niż na Helu. Często jest tak, że gdy na Helu zdechnie to w Krynicy M. wieje tak, że łeb chce ukręcić i na odwrót. Czasem jest tak, że wieje tam i tu. Nie da się więc stwierdzić gdzie lepiej wieje, można natomiast powiedzieć, że zarówno Hel jak i Krynica Morska należą do miejsc bardzo barycznie aktywnych.

…i sam byłem sobie sterem, żeglarzem, okrętem…

Hajdaaaaa na Kryniceeeeee……. Harr harr harrrrrrrrrrrr

Pierwsze pływanie 2010/ Wilcza Wola

poniedziałek, Maj 10th, 2010

Eta ja Witam serdecznie

Parę dni temu  wybrałem sie na pierwsze pływańsko w tym roku. Wiała 4ka, żagielek 5.2, zalew Wilcza Wola k. Rzeszowa. Gdy dotarłem, na miejscu czekało już kilku surferów. Była godzina 11 a prognozy obiecywały, że rozwieje się solidnie okolo godz. 14tej. Otaklowałem się więc i hajda do wody. Pomino tego, że na brzegu pozostawiłem piękną Syrenkę :D , nie chciałem się popisywać…  Zaliczyłem pare udanych slizgów( parę nieudanych również… ;D)  po czym rozdarłem żagiel… Dziurka była mała i olałem temat bo pływałem na starym spracowanym prajdzie no ale już po chwili dziurzysko się rozpanoszyło i objęło cały dolny bryt… Tak wlaśnie zakończył żywot prajd  —   1998*- 2010+   —   panie świec nad jego duszą…

Mimowszystko wyjazd zaliczam do udanych (pierwsze śliwki robaczywki) poza tym w zimie zwichnałem sobie łokiec na nartach i miło sie zaskoczyłem widząc, że pozostałość kontuzji nie przeszkadza mi zbytnio w pływaniu.

rzeszow wpis testowy

środa, Marzec 24th, 2010

rzeszow wpis testowyrzeszow wpis testowyrzeszow wpis testowyrzeszow wpis testowyrzeszow wpis testowyrzeszow wpis testowyrzeszow wpis testowyrzeszow wpis testowyrzeszow wpis testowyrzeszow wpis testowyrzeszow wpis testowyrzeszow wpis testowyrzeszow wpis testowy