Krynica Morska jak wiele innych nadmorskich miejscowości kusi wieloma atrakcjami. Mój kolega Dawid który postanowił odwiedzić mnie w czasie wakacji i zobaczyć co to właściwie jest ten windsurfing oraz na czym polega praca w szkółce windsurfingowej. Ja oczywiście zachwalałem mu cała Mierzeję Wiślaną, wiedząc ze jest to chyba najbardziej zacofane i nudne miejsce na świecie. Od kilku lat odkąd przyjeżdżam do Krynicy Morskiej nie zauważyłem żadnych poważnych zmian którymi Miejscowość ta mogła by się pochwalić, no chyba że miały by to być plusy działające na minus.
(kto do Krynicy przyjeżdża ten wie o czym mówię). Regularnie spada ilość turystów a ci który przyjeżdżają w sześćdziesięciu procentach dzielą się na: “szurających” i “pchających”. Szurający to tacy którzy nie mają siły podnosić nóg, więc ich obuwie od dołu jest mocno pościerane. Pchający dla odmiany nie ścierają obuwia gdyż popychają przed sobą balkoniki i mocno się na nich wspierają. W ten sposób unikają tarcia butów. Jednak wracając do tematu Dawid który nad morzem bywa niezbyt często spakował rodzinę w swojego passata i pomknął z rodzinką podziwiać uroki wybrzeża i odpoczywać w Krynicy Morskiej. Piątego dnia rano opowiadał mi co widział: drogi Jacku byliśmy już na: wielbłądzim garbie, w Piaskach, muzeum w Sztutowie. Co jeszcze mi polecasz?
- Słuchaj Daw. Mówię do Kolegi są rejsy fajnym statkiem po Zalewie Wiślanym, bilecik kosztuje parę złotych zabierz rodzinkę będzie fajnie. Mówiąc to myślałem że w zasadzie zapomnę o tej rozmowie już po chwili lecz temat sam wrócił wieczorem jak bumerang. Siedząc wieczorem z Marysią przy kolacji około godziny dwudziestej pierwszej odebrałem telefon od Dawida. – Przypłyniesz po mnie ?? usłyszałem w słuchawce. – Co…??? odpowiadam pytaniem na pytanie. – Przypłyniesz po mnie?? Nadal nie wiem o co chodzi. Najwidoczniej fala powodziowa zalała pensjonat w którym mieszkał Dawid z rodziną i nie mogą się z niego wydostać. Prawdopodobnie siedzą teraz w oknie i obserwują falę powodziową. Gotów byłem zostawić kolację i rzucić się na ratunek koledze z pustym żołądkiem. W głowie już układałem profesjonalny plan w jakim czasie zwodować riba i podpiąć silnik którym wypłynę ze szkółki windsurfingu i pomknę w pełnym ślizgu pod okno kolegi aby ewakuować go razem z rodziną z zalanego pensjonatu. Jednak Dawid szybko rozwiał moje wątpliwości co do tego co się dzieje. Wiesz mówi Jacku, ten rejs który nam polecałeś, na tym statku, właśnie nim płynęliśmy , ale … statek się spierdolił i właśnie stoimy na środku Zalewu i właśnie widzę z wody szkółkę windsurfingu w której sobie pracujesz. – Jak to pytam się Daw?? , statek podczas rejsu się zepsuł…??? z ludźmi na pokładzie???, jak to się mogło stać???. Dawid ze spokojem mi odpowiada. – To stało się tak szybko że nie zdążyliśmy wysiąść, teraz stoimy już prawie godzinę i ta sytuacja zaczyna mnie drażnić. Podobno ktoś ma nas holować ale nie wiadomo kiedy. Po przemyśleniu sytuacji nie miałem zamiaru zostawić kolegi w potrzebie, jak tylko zjem kolacje popłynę i zabiorę go z tego złoma na którym został uwięziony wraz z około pięćdziesięcioma innymi pasażerami. Po jakimś kwadransie statek którym płynął Daw. był już holowany przez jednostkę z Urzędu Morskiego, i około godziny dwudziestej drugiej wszyscy zeszli z pokładu. No cóż, żegluga turystyczna nie jest mocną stroną Krynicy Morskiej. Windsurfing również nie jest mocną stroną tego atrakcyjnego ale jakże zaniedbanego akwenu. W zasadzie nie żadnej mocnej strony tej miejscowości wychwalanej przez miejscowych i jednocześnie wyśmiewanej przez przyjezdnych. Ostatnio słyszałem że złom który zepsuł się z pasażerami na pokładzie znów pływa. Oby szczęśliwie wracał do brzegu.
Tags: Krynica Morska, szkółka windsurfingu, windsurfing, złom
Niektórym pasażerom oddawali pieniądze za bilety. Ale byli tacy z małymi dziećmi których na statku przetrzymali kilka godzin.