Warszawka

Od kilku lat pracowałem  na półwyspie helskim jako instruktor  w szkole windsurfingu. Te lata pozwoliły mi na kontakt z różnego rodzaju klientami. Najzabawniej wspominam tak zwaną “warszawkę” jest to grupa ludzi której chyba nie lubi, nikt z moich znajomych. Potrafią się targować o każde pięć złotych, udając przy tym ważniaków i bogaczy. Sytuacje czasami są śmieszne i drażniące jednocześnie,  dlatego ten wpis przeznaczam dla targującej się warszawki.

Sytuacja pierwsza: Para on dwadzieścia dwa ona dwadzieścia lat (około).

- Po ile wypożyczacie deski windsurfingowe?

- Po dwadzieścia złotych. odpowiadam spokojnie.

- A jeśli chcemy więcej godzin?? naprzykład z dziesięć??

- To wtedy za dwanaście godzin sprzęt kosztuje dwieście złotych. Odparłem dając im dwadzieścia procent rabatu. No ale przy dzieścieciu godzinach to już jest jakaś wymierna korzyść. To jednak warszawce nie wystarczyło i wtedy do rozmowy włącza się dziewczyna która do tej pory milczała.

-To my chcemy za sto pięćdziesiąt. Mówi z lekką pewnością siebie.

-Ale ja po tyle nie wypożyczam. Ona jednak nie odpuszcza.

- Ale u Kamela na Maszoperii kosztuje dziesięć godzin sto piędziesiąt. Krzywi się przy tym jak jakaś dama.

-To się nazywa wolny rynek. Kamel może wypożyczać deski za darmo, lub dopłacać za pływanie na nich jeśli go tylko stać i ma taki kaprys. U mnie to kosztuje tyle ile powiedziałem. Zniesmaczona para odchodzi.

Trochę mi to na rękę mam  dosyć klientów którzy wypożyczając deskę na jedną godzinę chcą promocję pięćdziesiąt procent. Nie są dla mnie czy innych szkółek żadnymi klientami.

Sytuacja druga:

Szkółka windsurfingu w Krynicy Morskiej. Przyjeżdża do szkółki  windsurfingu małżeństwo samochodem   na warszawskich numerach, oraz  z ulotką konkurencji w ręku. Oglądają sprzęt po chwili podchodzę i pytam.

- W czym mogę pomóc??

-Chcemy nauczyć się pływać na desce ale szukamy gdzie jest taniej. Odpowiada pan około czterdziestu lat. Podstawiając mi pod nos ulotkę konkurencji. Znam tę ulotkę na pamięć więc nawet nie udawałem że ją czytam.

-Wszystko mamy taniej odpowiadam grzecznie panu, ale pozatym to bez znaczenia bo my i tak jesteśmy lepsi. Pan z warszawki udając że nie słyszał drugiego zdania podstawia mi ulotkę jeszcze bliżej oczu.

-Interesuje nas taki kurs, (i tutaj pokazuje palcem jak to się czasami w restauracji pokazuje pozycję w menu kelnerowi) czy macie coś podobnego??

- Oczywiście odpowiadam zgodnie z prawdą. Mamy tą samą opcję w tej samej cenie tylko że o jedną godzinkę więcej z instruktorem na wodzie.

- Osobnik odwaraca się wtedy i zaczyna oglądać sprzęt. po czym mówi nie patrząc już w moją stronę. To my chcemy taki kurs na dwie osoby ale nich pan jeszcze spuści dzieścięć procent.

W takich momentach zawsze opadają mi ręce. Nawet jeśli wiem co takiemu “klientowi” odpowiedzieć na ogół muszę się uśmiechać jednak w duchu sobie myślę. Mogę opuścić nawet i pięćdziesiat procent jeśli przyniesiecie na zajęcia własny sprzęt.

Tags: ,

Leave a Reply