Po przejrzeniu naszego sprzętu w trakcie rozpoczynania sezonu stwierdziliśmy małe braki w żaglach, a w zasadzie w żaglu. chodzi mi konkretnie o dziurę pomiędzy powierzchniami 5.8 a 6.6 m kwadratowego. Uzupełnienie takiej powierzchni od lat wiąże się z wyjazdem do najlepszego sklepu windsurfingowego “hydrosfera”. Zamówienie najpierw chcieliśmy złożyć przez telefon tak więc po krótkiej chwili namysłu wykręciłem numer telefonu do sprzedawców z tego właśnie sklepu. Pluto jak zwykle przywitał mnie miłym głosem. Ten człowiek nie udaje “ważniaka” jakich spotkać można w warszawskich sklepach do których przestałem już dawno jeździć. Po pierwsze ze względu na zaporowe ceny a po drugie na warszawską atmosferę której znosić nie mogę i nie chcę. Pluto jest zawsze miły uśmiechnięty i nigdy się nie wymądrza. obgadałem więc z nim przez telefon żagle które mógł mi zaproponować, o tym że w rozsądnej cenie chyba nie muszę pisać bo ceny u niego zawsze są rozsądne. Zamówiłem więc zupełnie nowe żagle windsurfingowe w cenie poniżej tysiąca złotych. Ich naprawdę niska cena wynika z tego że nie są to żagle tegoroczne a z dwatysiące siódmego roku. Ja nie jestem typowy szpanerek i nie muszę mieć najnowszego sprzętu jak się to kupuje na Helu. Wszytko musi być od kozła albo od królika. Koniecznie żagle z obecnego roku a najlepiej z przyszłego. Tak więc zostało mi odebrać żagle i resztę gadżetów i czekać na wiatr.